Thursday, 22 February 2018

'Eat Well for Less' Jo Scarratt-Jones, przedmowa: Gregg Wallace i Chris Bavin


Z bardzo wielka przyjemnościa, ale i ze zdziwieniem, ogladałam program zrealizowany przez BBC: 'Eat better for less', czyli 'Jedz lepiej za mniejsze pieniadze'. Prowadzacy (Gregg Wallace i Chris Bavin) maja za zadanie obniżenie rachunku za jedzenie różnym rodzinom - mniejszym i większym. Najbardziej chyba utkwiła mi w pamięci samotna mama z jedna córka, która wydawała rocznie na jedzenie równowartość jednej pensji - okolice 16 tysięty funtów; podczas gdy średnio rodzina tej samej wielkości wydaje około 1/4 tej kwoty. Dlaczego? Bo pani nie lubiła robić zakupów, czuła się zagubiona w wielkich alejkach supermarketów, dlatego jeździła kilka razy dziennie na pobliska stację benzynowa: rano po kubek kawy i muffina, potem po kanapkę, lub pudełeczko sałatki, a następnie po coś na obiad. W międzyczasie dochodziły jeszcze niespodzianki i zachcianki, a sklepy na stacjach benzynowych maja do siebie to, że do najtańszych nie należa...
I rodzina z czwórka dzieci, które to pociechy pojadały płatki śniadaniowe, herbatniki, chrupki i popijały napoje gazowane, ale tylko i wyłacznie największych (i najdroższych) producentów. Pomijajac tańsze wersje produkowane przez supermarkety. A z upieczonego kurczaka (całego) mama wycinała tylko piersi, a reszta wędrowała do kosza, nie znajdujac  chętnych... Ekipa dokumentu podmieniła wszystkie opakowania na całkiem nic nie znaczace i okazało się, że tak naprawdę najtańsze i najdroższe produkty niewiele się różnia smakiem... Były jeszcze rodziny gotujace kilka różnych obiadów - co wieczór! Bo musiały brać pod uwagę kompletnie różne upodobania smakowe różnych członków. Albo rodzice (zwykle tatusiowie) kupujacy dzień w dzień danie na wynos - dodatkowy koszt dla rodzinnego budżetu i zmarnowana, już gotowa, czekajaca w domu porcja. 

Ponieważ program bardzo mnie cieszył nie wahałam się długo, kiedy zobaczyłam sygnowana ich imieniem ksiażkę. I za jakaś śmieszna cenę - dodatkowy plus. :)  I prawdę mówiac nie żałuję. Znalazłam cała kolekcję szybkich, prostych dań z ogólnie dostępnych składników, bardzo często obliczonymi tak, by pozostała dodatkowa porcja, idealna do zamrożenia na następna okazję. Na pewno skorzystam z pomysłów na zapiekanki, wegetariańskie i mięsne bolognese, owsiane cookies, czy chińskie kluski z kurczakiem. A dodatkowo kilka (naście) dobrych rad w kwestii planowania zakupów i całotygodniowego menu dla rodziny: czy na pewno warto skusć się na ofertę '3 za 2'?; czy na pewno zakupione w promocji produkty uda się zużyć na czas?; czy zakupy 'na szybko' i 'na głodno' to na pewno najlepszy pomysł? itd. w temacie... 









Monday, 19 February 2018

Muffiny marmoladowe misia Paddingtona...



Wyszły niezbyt słodkie i z delikatnym tylko posmakiem pomarańczy. Zapewne dlatego, że użyłam resztkowej dietetycznej marmolady z niewielka ilościa cukru. Z mocno słodkim dżemem będa nieco inne. No i dla wielbicieli gatunku, bo maka razowa jest dość specyficzna.
 Dzieciom smakowały, a to najważniejsze... A i wyrzuty sumienia nieco zredukowane: mało cukru i sporo błonnika... ;)


Przepis ze strony Yeo Valley.

Składniki:
(na 12 sztuk)

  • 75g masła lub margaryny do pieczenia
  • 50g drobnego cukru
  • 2 jajka
  • 150g marmolady pomarańczowej
  • 200g maki razowej z proszkiem do pieczenia (wholemeal self-raising)
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 25g mielonych migdałów
  • 125g jogurtu naturalnego
  1. Rozgrzej piekarnik do 180stC. Przygotuj blaszkę na muffinki wyłożona 12 papilotkami.
  2. Wyłóż masło i cukier do sporej miski i ubij mikserem, aż masa będzie kremowa i puszysta. Wbij i dokładnie wmiksuj jajka i marmoladę. 
  3. Wymieszaj makę z proszkiem do pieczenia i migdałami. Wsyp do miski i zmiksuj. Na końcu wmieszaj jogurt. 
  4. Rozdziel pomiędzy przygotowane papilotki i piecz około 20 minut. Zostaw do ostudzenia na kratce.    

Friday, 16 February 2018

Chlebek bananowy z jabłkami...

Chlebek  bananowy niemal zawsze wygrywa konkurencję, kiedy przychodzi do pieczenia w kwestii zużycia nadmiarowych, lekko przejrzałych bananów. Bo i trudno go winić: jest uniwersalny, nadaje się na każda porę dnia i znakomicie znosi mrożenie - można zaplanować poszkolne przekaski na dużo do przodu... Same plusy!
:)


Przepis z bloga BaBy w kuchni.

Składniki:
(1 bochenek)

  • 2 szkl. mąki
  • 3/4 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 1/4 szkl. cukru
  • 2 łyżeczki cynamonu
  • szczypta soli
  • 2 dojrzałe banany
  • 1/3 szkl. jogurtu naturalnego
  • 1/4 szkl. oleju
  • 2 jajka
  • 1 jabłko
  • 50 g posiekanej czekolady (opcjonalnie)

  1. Rozgrzej piekarnik do 180stC.
  2. W misce wymieszaj mąkę, sodę, cukier, cynamon i sól.
  3. W osobnej misce dokładnie rozgnieć banany – mikserem albo widelcem. Dodaj jogurt, olej, jajka i dokładnie wymieszaj albo zmiksuj.
  4. Połącz zawartość obu misek i wymieszaj do połączenia składników. Jabłko obierz, usuń gniazda nasienne i pokrój w kostkę. Dodaj jabłko i czekoladę do ciasta i wymieszaj.
  5. Przelej ciasto do keksówki wyłożonej papierem do pieczenia.
  6. Piecz przez ok. 60 minut – do suchego patyczka.

Saturday, 10 February 2018

Jedzenie na obrazach #6...

" Still Life with Cheese, Almonds and Pretsels " (1615)
Clara Peeters (obrazy datowane 1607 - 1621)

Thursday, 8 February 2018

Kaspa's... Czyli: U mnie na wsi mamy taaaakie lody! :)


Kaspa's - The King of Desserts

321-323 WALWORTH ROAD,
WALWORTH,
SE17 2TG

Nasze niedawne odkrycie. Nie najnowsze, co to to nie. Bo o lodziarni-ciastkarni-kawiarni wiedzieliśmy już od jakiegoś czasu. Tyle tylko, że latem miejsce jest oblegane niemiłosiernie i wizja czekania w kolejce z wiercacymi się, znudzonymi dziećmi do współpracy nie zachęca. A znów zima - jak to zima - człowiek biegnie w deszczu z zamakajacymi torbami zakupów i myśli tylko o jak najszybszym powrocie do ciepłego, suchego domu...  Na dodatek wnętrze jest pomalowane na... czarno! Jak sypialnia zbuntowanego nastolatka-Goth'a. Tyle, że z odrobina połysku w postaci srebrnego brokatu. Efekt? Na zewnatrz nie widać za grosz, co się dzieje wewnatrz! I najczęściej nie wiadomo po prostu, czy jest jeszcze kilka wolnych stolików, czy też nie.

Ale, koniec końców dotarliśmy tam z okazji jednych, czy drugich urodzin i miejsce stało się  dziecięcym najulubieńszym z ulubionych. Bo jakżeby inaczej? Kolekcja lodów, gofrów, ciast, smoothies i naleśników zachęci każdego. 

Ceny sa ot takie sobie, umiarkowane bym powiedziała. Zwykle urodzinowe szaleństwo kosztuje nas w okolicy £30. To za 5 wielkich porcji lodów i/lub gofrów. Ale już ciastko i kawa, czasami nawet w ofercie, to znacznie mniejszy wydatek. 
Ale z drugiej strony za tę sama cenę można by było zapakować do domowej zamrażarki około 30 litrów średniej jakości lodów... Czyli: na pewno będziemy celebrować z nimi jeszcze niejedne urodziny, czy rocznice, ale ograniczymy się raczej do tych wzniosłych okazji.












Friday, 2 February 2018

Łatwe ciasto miodowe...


Przepis ze strony Netmums.
Składniki:
(blaszka kwadratowa 20cm)
  • 100g miękkiego masła
  • 2 łyżki drobnego cukru
  • 4 łyżki miodu
  • 2 jajka, roztrzepane w miseczce
  • 175g maki z proszkiem do pieczenia (self-raising)
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • 1 łyżka wody
  1. Rozgrzej piekarnik do 190stC.
  2. Przygotuj blaszkę - wyłóż papierem do pieczenia, lub wysmaruj dokładnie masłem.
  3. W misce ubij dokładnie wszystkie składniki, aż powstanie gładkie, miękkie ciasto.
  4. Przelej do foremki i piecz przez 30 minut (trzeba uważać i sprawdzać - u mnie wystarczyło około 25 minut), aż będzie ładnie wyrośnięte i sprężyste w dotyku. Wyjmij z piekarnika i zostaw na kratce do ostudzenia.
 Moje uwagi:
* To nie jest jakieś wystawne, pokazowe ciasto, ale raczej szybki, prosty wypiek, nadajacy się w sam raz, jako zagryzka dla wracajacych ze szkoły dzieci;
* Cynamon odrobinę przytłumia wszystko inne, w szczególności miód, dlatego chyba lepiej jest go pominać;
* Dobrze by było użyć miodu o mocnym, wyrazistym smaku, który utrzyma się po upieczeniu ciasta.

Sunday, 28 January 2018

Biała Nutella, czyli smarowidło do chleba na bardzo słodkie śniadanie...


To jest bardzo, ale to bardzo przyjemne smarowidło! Słodkie, bez gadania. I kto dietuje, ten niech żałuje. 
Łatwe do zrobienia i ze składników zawsze w okolicznych szafkach się czajacych... Jest tylko niewielki problem z przechowywaniem: otóż wstawione do lodówki twardnieje na kamyk. I nie ma mowy o rozsmarowywaniu. W temperaturze pokojowej jest w porzadku, ale to w końcu masło! Ja koniec końców zostawiłam na blacie, bo doszłam do wniosku, że 1) kuchni nie dogrzewam, więc chłodnawa jest, oraz 2) popularne się ustrojstwo okazało i wiedziałam, że miejsca nie zagrzeje, to i zepsuć się nie będzie miało kiedy... 
I miałam rację, bo zniknęło tajemniczo w dwa poranki, rozmyziane na śniadaniowych tostach...


Składniki:

(na 1 słoiczek, jakieś 300ml)
  • 150 g białej czekolady
  • 80 g masła miękkiego
  • 1/4 szklanki mleka skondensowanego
  1. Białą czekoladę podziel na kostki, włóż do miseczki i rozpuść w kąpieli wodnej.
  2. Gdy czekolada będzie rozpuszczona, zdejmij miseczkę z palnika, dodaj miękkie masło i wymieszaj.
  3. Wmieszaj mleko skondensowane - do uzyskania jednolitej konsystencji. [Moja masa niestety bardzo brzydko się rozdzieliła po dodaniu mleka - pomogło delikatne podgrzanie na jeszcze goracej kapieli wodnej i bardzo, ale to bardzo, energiczne wymieszanie trzepaczka balonowa.]
  4. Gotowy ciepły krem przelej do słoiczka. 
Przepis z bloga Cooking Twins.

Monday, 22 January 2018

Soffritto Jack Monroe...

Soffritto, czyli włoska wersja mirepoix - pokrojonych w kostkę warzyw, gotowanych długo na niewielkim ogniu, bez ich brazowienia; zwykle na oliwie lub maśle. Założeniem jest wydobycie naturalnej słodyczy raczej, niż karmelizacja. Bazuje na drobniutko posiekanej pietruszce i cebuli, gotowanych na smalcu, ale obecnie większość kucharzy używa raczej oliwy lub masła. Inne często dodawane warzywa to czosnek, seler i marchewka. 

Trzeba przyznać, że moja wersja pachnie nieziemsko i przyda się na pewno przy przygotowywaniu szybkich zup-kremów (zwłaszcza takich "na szybko" i "dla jednego"), risotta i sosów do makaronów.   


Składniki:
(na 2 większe, lub 3 mniejsze słoiczki)

  • 2 duże marchewki
  • 2 duże cebule
  • 4 gałazki selera naciowego
  • 4 spore, lub 6 małych zabków czosnku - u mnie: 2 czubate łyżeczki 'leniwego' czosnku ze słoiczka
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 50ml oliwy, lub oleju
  • czerny pieprz
  • 1 łyżka soku z cytryny
  1. Zetrzyj marchewki na tarce o dużych oczkach i wrzuć do sporego garnka. 
  2. Obierz i drobniutko posiekaj cebulę, czosnek i selera. Dodaj wszystko do marchewki. 
  3. Wlej olej i sok z cytryny, dopraw do smaku sola i pieprzem. Zostaw na niewielki ogniu przez 20-25 minut.
  4. Kiedy cebula będzie przeźroczysta, a reszta warzyw miękka wrzuć mieszankę do malaksera, lub użyj blendera ręcznego i zmiksuj całość na pastę - nie musi być gładka. Przechowuj w czystych słoiczkach w lodówce, albo zamrażaj poporcjowane. Przyda się przy risotto, zupach i sosach.
Przepis z bloga Jack Monroe Cooking on a bootstrap.